Klub Lekarza przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Łodzi powstał w 2000 r. Mieści się w siedzibie OIL przy ul. Czerwonej 3, we wspaniałych wnętrzach odrestaurowanej pofabrykanckiej willi. Ideą jego funkcjonowania jest integracja środowiska lekarskiego nie tylko na gruncie zawodowym, ale i towarzyskim. Służy lekarzom jako miejsce zwykłych spotkań przy kawie czy organizacji prywatnych imprez rodzinnych (wesela, chrzciny, komunie, jubileusze, konsolacje). Przede wszystkim jednak pełni rolę ośrodka inicjatyw kulturalnych i społecznych.



Ostatki jazowe - 8 marca 2011 r.





„Ostatnie akordy” karnawału

Nie chcę powtarzać tak często cytowanego powiedzenia znanego polityka, ale samo się nasuwa przez skojarzenie: „Nie ważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy.” A tegoroczny karnawał w Klubie Lekarza zakończył się cudownie! Oczarowana dopiero co zakończonym Rubinstein Piano Festiwal, muzyką Chopina, Liszta, Rachmaninowa, Szuberta, poruszona jej wykonaniem przez znakomitych pianistów, otwieram marcowe „Panaceum” i czytam: „Ostatki Jazzowe w Klubie Lekarza”. Jazz to siostra muzyki klasycznej, nigdy nie wiem, którą bardziej kocham. Decyduję się natychmiast – dzwonię, zamawiam bilety i pełna emocji 8 marca (nomen omen w Święto Kobiet!) idę.
Tu pełna niespodzianka – elegancko nakryte stoły, róże w wazonach, na paterach pączki i faworki – zgodnie z ostatkową tradycją, a w barku… wszystko, co się chce do picia! Zamawiam czerwone wino i czekam.
Po przywitaniu gości przez gospodarza Klubu Lekarza, przewodniczącego Komisji Kultury ORL – kolegę Andrzeja Święsa zaczyna się koncert. Grają Maciej Strzelczyk – wiolinista jazzowy i Jarosław Małys – pianista.
Jak oni grają! Nie odczuwa się braku perkusji, trąbki, czy saksofonu – tylko dwóch muzyków wprowadziło w zachwyt wszystkich zgromadzonych miłośników jazzu. A to nie koniec wrażeń – panie otrzymują róże, a po koncercie do tańca gra zespół Globus Band, tak rytmicznie i takie melodie, że wszyscy tańczą, bijąc brawa
po każdym utworze. Tak bawimy się do północy! Na jeden wieczór to duża porcja atrakcji i cudownych wrażeń.
Pamięta się przede wszystkim ostatnie doznania: Sylwester już został daleko w tyle, a o tak zorganizowanych „ostatkach” w Klubie Lekarza, w jego pięknych wnętrzach, będziemy długo pamiętali!
Z pewną dozą nieśmiałości napisała i podzieliła się wrażeniami - Mabel.

• • •

Tradycji stało się zadość i ostatni wieczór karnawału A.D. 2011 znów mogliśmy spędzić w gościnnych progach naszej Izby. Kolejne „Jazzowe Ostatki” odbyły się dzięki konsekwencji i zdolnościom organizacyjnym kolegi Andrzeja Święsa, przy wydatnym wsparciu pani Iwonki Szelewy z Biura OIL. Za sprawą wirtuozerii jazzmanów
mogliśmy bez przeszkód, siedząc wygodnie przy stolikach, odbyć fascynującą podróż w krainę ulotności i duchowych doznań, miło pogawędzić ze „starymi kolegami”, nawiązać nowe i… obiecujące kontakty.
Do ambitnej muzyki dostosowała się także strona kulinarna imprezy. Ekipa Mieczysława Zynera jak zwykle stanęła na wysokości zadania, serwując bardzo smaczne dania (szczególnie polecam pierogi szwabskie
i polskiego tatara). Jednak byłoby nazbyt pięknie, gdybym nie znalazł choć maleńkiego mankamentu. Według mnie były nim drapowane materiałowe dekoracje stołów, które skutecznie utrudniały konsumpcję. Ale przecież taki szczególik w żadnej mierze nie mógł mieć wpływu na bardzo udany ostatkowy wieczór w siedzibie OIL przy ul. Czerwonej 3.

Robert Filipczak
fot. S. Grzanek
oprac. A. Sikora







Ilość odsłon: 805